środa, 12 listopada 2014

Zielona strzałka

Sygnalizator z dodatkową strzałką z boku jest bardzo popularny na naszych skrzyżowaniach. Pomimo to większość kierowców nie potrafi się przy nim przepisowo zachować. Czy zatrzymywanie się przed nim faktycznie ma sens?
Na początek przypomnijmy sobie podstawowe przepisy. Sygnalizator  a) oznacza możliwość bezkolizyjnego skrętu na w prawo. Widząc go na swojej drodze możemy bez przeszkód i bez zatrzymywania się przejechać przez skrzyżowanie, jednak wyłącznie w kierunku wskazanym przez strzałkę. Z kolei b) jest to podstawowy sygnalizator oznaczający stop, jednak posiada dodatkową warunkową strzałkę do skrętu w prawo. Oznacza ona, że po zatrzymaniu pojazdu oraz przepuszczeniu wszystkich innych uczestników ruchu (piesi, kierowcy, rowerzyści itp) możemy skręcić w prawo. Strzałka ta dotyczy wyłącznie skrętu w prawo.

Czemu jednak większość kierowców zachowuje się tak jakby oba te sygnały znaczyły to samo? Najczęstszym wytłumaczeniem jest oczywiste "przecież nic nie jechało". Jednak choć z pozoru wydaje się, że skrzyżowanie jest puste to w każdej chwili może się pojawić na nim biegnący pieszy którego zasłonił nam inny pojazd lub samochód jadący z dużą prędkością. Jeśli dojdzie wówczas do wypadku to co w czym nam pomoże tłumaczenie, że on biegł/ jechał za szybko? Podobnie sprawa ma się z kierowcami którzy mijają sygnalizator a zatrzymują się dopiero tuż przed przecięciem się pasów jezdni. skupiają się oni wówczas na poprzecznym pasie ruchu zwracając zbyt małą uwagę na przejścia dla pieszych czy przejazdy rowerowe. Pamiętajmy, że zahamować musimy jedynie przed sygnalizatorem. Gdy droga jest wolna możemy przejechać płynnie nie zatrzymując się ponownie tuż przed skrzyżowaniem. Jeśli postąpimy odwrotnie narazimy się nie tylko na wypadek ale i na mandat karny.

Zastanówmy się przez chwilę czy warto przestrzegać tego przepisu.
Po pierwsze nie zatrzymując się możemy doprowadzić do wypadku z udziałem innych pojazdów lub pieszych. Będzie mieć to nieprzyjemne dla wszystkich skutki, między innymi karne, finansowe czy zdrowotne. Jednakże gdy zatrzymamy się w sytuacji gdy inni tego nie robią to również możemy spowodować stłuczkę z udziałem auta jadącego z tyłu. Pomimo, iż winę ponosi jadący z tyłu to kłopoty dotyczą obu pojazdów a w skrajnym przypadku mogą dotknąć nawet pieszych na pasach. Problem ten szczególnie dotyczy szkół nauki jazdy.
Jeśli na niestosowaniu się do sygnalizatora przyłapie nas policja wówczas zostaniemy ukarani mandatem w wysokości 100 zł. Jeżeli dojdzie do tego np nieprzepuszczenie pieszego na przejściu może nam zostać doliczone dodatkowe 350 zł. Zawsze mogą znaleźć się jeszcze inne wykroczenia które popełnimy "przy okazji" a za które również zostanie nałożona grzywna. Jest to bardzo droga cena za próbę zaoszczędzenia 2 sekund naszej jazdy.
Ponadto w związku z nieprzestrzeganiem tego przepisu a w konsekwencji stwarzaniem zagrożenia szczególnie w stosunku do niechronionych uczestników ruchu (piesi, rowerzyści) w naszym parlamencie podnoszone są głosy, że należy wykreślić z kodeksu możliwość warunkowego skrętu w prawo. Jako przykład podaje się kraje zachodu gdzie taki przepis w ogóle nie funkcjonuje. Dla wszystkich kierowców oznaczało by to dłuższy czas oczekiwania w na światłach oraz wydłużenie korków.

Może choćby po to warto przestrzegać czerwonego światła gdy z boku świeci strzałka by w przyszłości również mogła ona się zielenić, a może jednak po to by uratować czyjeś życie?

2 komentarze:

  1. Jak to na zachodzie taki przepis nie obowiązuje? W Niemczech jest zielona strzałka, tylko nie jako światło a jako stały znak, ale znaczenie ma to samo. Po prostu obowiązuje bez przerw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemcy to nie cały Zachód ;)
      Różnica między strzałką malowaną a wyświetlaną jest jednak trochę większa- tę wyświetlaną można pomylić ze skrętem bezkolizyjnym a tabliczkę już nie.

      Usuń