poniedziałek, 13 października 2014

Jazda na biegu jałowym

W ostatnim poście wspomniałem o ciekawej dyskusji jaka wywiązała się na szkoleniu z ekojazdy a dotyczyła ona jazdy na tzw "luzie". Od początku nauki wszystkim młodym kierowcom wpajana jest zasada o hamowaniu silnikiem i unikaniu dojeżdżania na biegu jałowym. Trochę jest w tym prawdy ale nie do końca.

Zacznijmy w skrócie od tego czym jest hamowanie silnikiem. W nowoczesnych samochodach (czyli komputer, wtrysk i rok produkcji od około lat 90-tych) jeśli zdejmiemy nogę z gazu przy włączonym biegu to poczujemy jak zaczyna on gwałtownie zwalniać. Przyczyną jest odcięcie dopływu paliwa- silnik przestał pracować ale wał nadal się kręci, gdyż napędzają go poprzez właśnie skrzynie biegów toczące się z rozpędu koła. Wymuszony ruch tłoków hamuje oś napędową.
Tymczasem podczas jazdy na biegu jałowym silnik pracuje spalając benzynę (ok 0,7-1 l/h) a samochód toczy się poruszany siłą bezwładności, powoli zwalniając. Wydaje się więc oczywiste by aby zaoszczędzić paliwo należy hamować silnikiem. Jednak przy rozłączonej skrzyni biegów silnik nie zwalnia jazdy samochodu zużywając przy tym znikome ilości benzyny i pozwalając nam dotoczyć się trochę dalej. Oznacza to, że w wielu sytuacjach, np podczas dojazdu do oddalonego znaku stop czy jazdy z małego wzniesienia bardziej ekonomiczna jest jazda na biegu jałowym. Rozłączyć skrzynie biegów możemy z dużym wyprzedzeniem. Gdybyśmy w tym samym miejscu rozpoczęli hamowanie silnikiem po prostu nie dojedziemy do celu. Technika ta jednak wymaga od nas dobrych warunków atmosferycznych, wnikliwej obserwacji drogi a przede wszystkim odpowiedniego przewidywania. W odpowiednim momencie należy z powrotem załączyć odpowiedni bieg aby stopniowo zatrzymać pojazd.
Przykład: 400m przed Tobą zapala się czerwone światło i wiesz że będziesz musiał zahamować. Możesz np na ostatnich 200 m hamować silnikiem ( gdy zrobisz to wcześniej zatrzymasz się zbyt daleko od świateł). Jest jednak druga opcja. Jechałeś na 4 biegu więc wrzucasz na luz i toczysz się spokojnie zwalniając przez 300m. Na ostatnie 100m wrzucasz drugi bieg i hamujesz silnikiem. Nie ma zbędnego wciskania sprzęgła, jest oszczędność paliwa.
W tym miejscu mógłbym zakończyć pisanie gdyby kilku osobom nie zaświeciła się mała żarówka: co z bezpieczeństwem? Przecież hamujemy z wrzuconym biegiem po to by móc nagle przyśpieszyć w reakcji na zmieniającą się sytuację na drodze! Można by przyznać tu rację, gdyby ktoś pokazał sytuację w której musimy niespodziewanie przyśpieszyć. Zazwyczaj jesteśmy zmuszani do nagłego hamowania a wówczas jazda na luzie jest przydatna gdyż silnik nam nie zgaśnie a dzięki temu nie wyłączy się ABS. Ponadto jeśli hamujemy silnikiem to zazwyczaj obroty są zbyt niskie a bieg zbyt wysoki w stosunku do prędkości w związku z czym nagłe naciśnięcie pedału nie spowoduje przyśpieszenia. Skoro więc musimy znaleźć czas na redukcję biegu to równie dobrze możemy go po prostu "wrzucić z luzu".
Rozumiem, że ta technika może być co najmniej kontrowersyjna dla wielu z was, dlatego zachęcam wszystkich do dyskusji w komentarzach.

25 komentarzy:

  1. Ja tam zawsze tak uważałem, że jazda na luzie lepsza niż bezzzzzz :) to co ojciec mówił przy nauce jazdy było zawsze ważniejsze dla mnie od tego co mówił instruktor.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Jednak przy rozłączonej skrzyni biegów silnik nie zwalnia jazdy samochodu zużywając przy tym znikome ilości benzyny i pozwalając nam dotoczyć się trochę dalej"

    Ekonomika polega na tym, że potrafi się tak dobrać redukcję, że dojeżdża się bez dotaczania :)

    "zazwyczaj obroty są zbyt niskie a bieg zbyt wysoki" jak wyżej, kwestia wprawy i myślenia na jaki bieg warto zredukować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na biegu jałowym możesz przejechać dużo większy dystans niż na jakimkolwiek innym, gdyż odchodzi Ci opór hamowania silnika.
      Jeśli jedziesz mając z prędkością obrotową silnika ok 2 tys i hamujesz silnikiem to bieg zbijasz przy ok 1,5 tys obrotów na minutę. Nie da się przy obrotach poniżej 2 tys. dynamicznie przyśpieszyć, konieczna jest redukcja.

      Usuń
    2. O jakim silniku mówisz, że nie da się poniżej 2 tys. obr. dynamicznie przyspieszyć? Brakuje Ci podstawowej wiedzy na temat zachowania silnika diesla i benzynowego (i różnic z tym związanych). Uogólniasz i upraszczasz teorie i tym samym siejesz zamęt.

      Usuń
    3. Powyższy komentarz dotyczy benzyniaka (fakt powinienem dopisać), o obrotach pisałem wcześniej: http://bezpieczna-droga.blogspot.com/2014/08/zmiana-biegow.html z rozróżnieniem benzyny i diesla.
      Poza tym odnieś się proszę do sensu wypowiedzi (czyli braku dynamiki samochodu podczas hamowania silnikiem) a nie drobnego szczegółu.

      Usuń
  3. No zdecydowanie najlepszym przykładem jest przejeżdżanie na jałowym biegu przez tory kolejowe/tramwajowe. Gdy czasem wjeżdża się na przejazd gdzie "nigdy nic nie jeździ" to lepiej mieć moc pod butem w razie czego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca trafiony przykład. We wpisie chodzi o używanie biegu jałowego zamiast hamowania silnikiem lub hamulcem roboczym. Nikt nie hamuje gdy jest już na przejeździe ;)

      Usuń
  4. Jadąc na biegu jałowym kierujesz bezwładną masą. Na łukach jest to bardzo niebezpieczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Samochodem kierujesz za pomocą kierownicy więc skąd pomysł o bezwładności przy biegu jałowym? Bardziej niebezpieczne jest hamowanie silnikiem w łuku, przy niespodziewanej zmianie nawierzchni i utracie przyczepności (piasek, liście, lód) może to doprowadzić do zblokowania kół i poślizgu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przednim napędem można się ratować i wyciągać z wypadania na łuku. bez biegu się nie uda. Natomiast hamowanie silnikiem jest najlepszym hamowaniem na łuku gdyż jest najmniej prawdopodobne utracić tak przyczepność. I na łuku nie redukujemy biegu tylko przed bo sama redukcja moze doprowadzić do utraty przyczepności.

      Usuń
    2. Przednionapędówką wyratujesz się z poślizgu nadsterownego, jednak gdy koła zblokują Ci się podczas hamowania silnikiem wpadniesz w poślizg podsterowny a wówczas dodawaniem gazu możesz sobie równie dobrze zaszkodzić. Niektórzy jednak jeżdżą samochodami z napędem na tył.
      Czy ja gdzieś pisałem o redukcji biegu w łuku?

      Usuń
  6. Piszesz o jeździe na biegu jałowym ze wzniesienia. Gratuluję pomysłu - szczególnie jadąc ciężarówką lub autobusem. Powtórzę się jeszcze raz: nie uogólniaj i nie upraszczaj: Pamiętaj, że mogą czytać to nie tylko doświadczeni kierowcy ale również początkujący i dla nich takie wskazówki mogą się skończyć tragicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt nie znam się na ciężarówkach i autobusach ale mam nadzieję, ze o różnicach między tymi dużymi autami a osobówkami uczą na kursach prawa jazdy odpowiedniej kategorii ;)
      Co do jazdy osobówką ze wzniesienia na biegu jałowym to masz jakiś konkretny zarzut?

      Usuń
    2. Generalnie zasada jest taka: zjeżdżasz na takim samym biegu na jakim mógłbyś wjechać na dane wzniesienie. Zarzut? Spalone klocki i tarcze hamulcowe...

      Usuń
    3. Jeżeli nie mieszkasz w górach, to większość spadków i tak pokonujesz z nogą na gazie. Hamujesz silnikiem dopiero gdy faktycznie musisz zwolnić, ale o tym jest również w innym poście...

      Usuń
    4. Dodam tylko, że nie jestem za tym, że w ogóle nie można toczyć się na biegu jałowym ale mówienie publicznie o tym że jest to takie wspaniałe w przypadku osób niedoświadczonych może spowodować więcej szkody niż pożytku - dlatego jeszcze raz napiszę, że po prostu zbyt uogólniasz. A co do kursu kat. C czy D to jest tak samo jak na kategorię B czyli niby jest o tym mówione ale przecież ważniejsze jest kurczowe trzymanie się prawego pasa w mieście niż takie bzdety jak hamowanie silnikiem przy zjeździe ze wzniesienia. (to tylko taki przykład).

      Usuń
    5. "Jeżeli nie mieszkasz w górach, to większość spadków i tak pokonujesz z nogą na gazie. Hamujesz silnikiem dopiero gdy faktycznie musisz zwolnić, ale o tym jest również w innym poście..."
      Znowu uogólniasz. Każdy może pojechać na np. urlop w górach i co? Wtedy przyzwyczajenia wezmą górę. Ucz się tak jeździć, żeby nie sprawiało Ci to problemów w każdych warunkach.

      Usuń
    6. Jest to z pewnością temat kontrowersyjny i wymaga głębszej analizy- rozważenia wszelkich typowych sytuacji drogowych. Nie sądzę aby ktokolwiek po przeczytaniu tego bloga zmienił diametralnie swój styl jazdy bo nie to jest moim celem. Chcę jedynie skłonić do myślenia i dyskusji.

      Usuń
    7. Ale chłopie gadasz... Chcesz mi powiedzieć że przy hamowaniu silnikiem nie uzywasz hamulca ? Ciekawy jestem czy większy jest problem z wymianą klockow/ tarcz , czy ze sprzeglem. Jak nie potrafisz wyczuć masy i bezwładności własnego auta to oraj go silnikiem. Na luzie trzeba umieć jeździć. Robisz z tego wielkie halo , jakie to hamowanie silnikiem jest super. A właśnie na odwrót. Dla młodego kierowcy lepiej wrzucić na luz i myśleć o patrzeniu na droge i lekkie hamowanie , niż żeby miał myśleć o dodatkowym wahlowaniu biegami. Tak samo Ci się za jakiś czas clutch & transmission zuzyje jak i klocki. Trzeba po prostu wiedzieć kiedy można użyć luzu. Ja normalnie uwielbiam jak kierowcy za mna beda jechać. 50 z gorki hamujac silnikiem... Masakra...

      Usuń
  7. A mnie czasami irytują kierowcy dojeżdżający do skrzyżowań na biegu jałowym. Jak hamuje silnikiem to niech lekko wciska pedał gazu że rozpoczyna hamowanie/zwalnianie. W zatłoczonych miastach hamowanie silnikiem JEST problemem dla osób jadących za hamującym w taki sposób kierowcą. On nie sygnalizuje hamowania/zwalniania a tym samym stwarza dodatkowe zagrożenie że ktoś mniej uważny w tył mu wjedzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli chce ktoś oszczędniej jeździć, to polecam własnie luzować przy każdej nadążającej się okazji. od zawsze stosuje ekodriving jeździłem wcześniej i gaźnikowymi i teraz mam nowy samochód diesel i przez dwadzieścia lat setki tysięcy km bez stłuczki za mną. Polecam wrzucic na luz. Eko driving wciąga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Każdy ma swoje przyzwyczajenia, a to najtrudniej zmienić

    OdpowiedzUsuń
  10. Wg mnie taka jazda jest najgorszą z możliwych. Po 1 nie mamy załączonego napędu = nie przyśpieszymy nagle jeśli zajdzie taka potrzeba. No i po drugie samochód więcej pali ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z kamilem, autem też trzeba umieć jeździć. To tylko wydaje się łatwe. ;)

    OdpowiedzUsuń